logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
25.02.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
80
1
3

Ślub to nie tylko papierek, ale i deklaracja

Rozmowa z Grzegorzem i Krzysztofem

Dodano: 07.02.2017, Aktualizacja: 08.02.2017

Grzegorz i Krzysztof są parą od 14 lat, są też jedną z par, która zdecydowała się na udział w litygacji strategicznej, mającej na celu wprowadzenie w Polsce związków partnerskich lub równości małżeńskiej. W sobotę panowie wezmą udział w organizowanym przez KPH walentynkowym happeningu "Popieram związki". Rozmawialiśmy z Grzegorzem i Krzysztofem o tym, jak się poznali, dlaczego zdecydowali się na udział w litygacji strategicznej i - dlaczego warto wziąć udział w happeningu, na który zapraszamy już w sobotę w Warszawie!

Jak się poznaliście, jak długo jesteście razem?

Jak na osoby, które mają 35 i 36 lat, to mamy szczęście być w dość długim związku, dodajmy, że jest to dla nas obu pierwszy związek jednopłciowy. Poznaliśmy się w 2002 roku i niedawno świętowaliśmy 14. rocznicę naszego wspólnego życia. Poznaliśmy się na imprezie u wspólnej przyjaciółki – ale trzeba dodać, że była to poniekąd zaaranżowana okazja, aby uczynić z nas… przyjaciół. Jak widać udało się nawet coś więcej i od 14 lat cieszymy się, że obaj na tę imprezę zawitaliśmy, stając się niejako aranżowanym małżeństwem – niestety ciągle bez ślubu.

I jak mniemam to też wpłynęło na to, że zaangażowaliście się w walkę o równość?

Staż naszego związku mobilizuje nas do walki o nasze prawa. Od bardzo dawna, niemal od początku, funkcjonujemy jako oficjalna para – zaczęło się od znajomych, potem dowiedziały się rodziny i nie widzimy problemu, aby nasze twarze i wspólna historia służyły dobrej sprawie. Bez konkretnych przykładów i konkretnych, bardziej namacalnych historii proces zmiany społeczeństwa na bardziej tolerancyjne będzie postępował o wiele wolniej. Równie ważne to przekonywać ludzi do zwracania uwagi na prawa człowieka w ogóle, ale i – już bardziej w praktyce – patrzenie pod tym kątem także w kontekście wyborów do parlamentu albo na urząd prezydenta. Niestety ostatnio u nas z tym kiepsko, a poprzednio rządzący byli dość nieudolni i zachowawczy i mają na sumieniu grzech zaniechania. Straciliśmy dużo czasu i ten lepszy świat nam trochę odjeżdża.

Przy poruszaniu tematu związków partnerskich i równości małżeńskiej czasem niestety powtarza się pytanie: po co te związki? No więc - po co?

Czasami sami mamy problem z tym pytaniem, bo przecież żyjemy od 14 lat razem i jakoś się to udaje bez papierka, nic takiego się nie zdarzyło, mamy wspólne mieszkanie, konto i tak dalej. Ale to wszystko to tak w ogóle, bo gdyby przyjrzeć się w szczególe, to jest już gorzej. Okazuje się, że na papierze mieszkanie jest tylko jednego z nas, a uczynienie go wspólnym musiałoby drogo kosztować, choć w przypadku śmierci któregoś i tak nie rozwiązywałoby to kwestii dziedziczenia, gdyż formalnie jesteśmy sobie obcy. To samo z pochówkiem – ważniejsza jest rodzina, bo my za taką nie jesteśmy uznawani. Sąd Najwyższy co prawda dał prawo partnerom i partnerkom do odwiedzin w szpitalu i ewentualnych podejmowanych tam decyzji, ale w zalewie braku innych praw pary, które funkcjonują de facto jak prawdziwe rodziny są w Polsce traktowane jak obcy sobie ludzie i jest to bardzo krzywdzące.

Związki lub śluby są nam także potrzebne, aby nasza sformalizowana rodzina była chroniona prawem, bo wprowadzenie form legalizacji związków jednopłciowych musi wpływać na regulacje prawne chroniące takie relacje.

Ludzie mieliby wtedy świadomość, że obrażanie nas nie jest już takie bezkarne i miałoby to na pewno wpływ na zmniejszenie się mowy nienawiści motywowanej homofobią – świadomość społeczna i wyczulenie na dyskryminację by wzrosły. To chyba dla nas jedne z najważniejszych powodów, dla których decydujemy się na walkę o związki lub śluby – chcielibyśmy po prostu czuć się w Polsce bezpieczniej. Inna rzecz, że ludzie pobierają się po prostu z miłości i par hetero nikt nie przepytuje na okoliczność zawierania ślubu, po co, na co i dlaczego. Ślub to nie tylko papierek, ale i jakaś deklaracja, pokazanie się światu jako zdecydowana żyć razem para. I to także wspólna zabawa na weselu z dobrze życzącymi nam ludźmi. Może nie każde pary o tym marzą, ale zawsze dobrze jest mieć możliwość wyboru.

Angażujecie się w litygację strategiczną*, dlaczego i na jakim etapie jest sprawa?

Chcemy się angażować, bo tylko osobiste działania mogą wpłynąć na zmianę na lepsze. Musimy być widoczni jako osoby homoseksualne, skoro walczymy o prawa osób homoseksualnych. Nikt nie zrobi tego za nas. Oczywiście są osoby heteroseksualne, które nam pomagają, wspierają nas i odwalają za nas kawał dobrej roboty, ale nie możemy liczyć tylko na działania innych – trzeba samemu się wziąć do pracy, zaangażować, działać, edukować na własnym przykładzie. A litygacja? Na obecnym etapie kończymy sądową ścieżkę w Polsce i wkrótce sprawa trafi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Trochę to potrwa, ale będziemy cierpliwie czekać i w międzyczasie na pewno będziemy dalej zaangażowani w działania na rzecz równości i przeciwdziałania dyskryminacji.


Coraz więcej par jednopłciowych w Polsce decyduje się na ślub za granicą, czy Waszym zdaniem jest to także droga do związków i równości małżeńskiej w Polsce?

Tak i nie. Jest to jakaś presja na państwo polskie. Wiemy, że niektóre pary sądzą się o uznanie ich sformalizowanych za granicami Polski związków w polskich sądach, coraz więcej będzie problemów z dziećmi jednego partnerów/jednej partnerki itp. – powstaje więc kociokwik prawny często stojący w sporze z Europejską Kartą Praw Człowieka. Zresztą zawieranie ślubów w innych krajach ma także wymiar symboliczny. Pary robią to, bo chcą coś zadeklarować, nazwać, przeżyć, uwidocznić. Nie myślimy o tym, ale smutna jest świadomość, że po takim ślubie około 30 państw na świecie lepiej będzie traktować takie pary niż własna ojczyzna. Niezbyt dobrze to świadczy o naszym kraju, który szanuje wszystkich obywateli i wszystkie obywatelki, ale niestety nie w praktyce.

Będziecie w sobotę na happeningu "Popieram związki". Dlaczego Waszym zdaniem warto przyjść?

Dla nas to będzie pierwszy raz z happeningiem "Popieram związki" tak na żywo, ale wiemy o tej akcji od samego początku i przy poprzednich edycjach lajkowaliśmy super zdjęcia na fejsbukowej stronie Kampanii Przeciw Homofobii. Cecylia z KPH, która nas zaprosiła do wzięcia udziału w akcji, mówiła, że

jest to przedsięwzięcie, które jak żadne inne pozwala na spotkanie z często przypadkowymi ludźmi na ulicy i przekonanie się, że nie jest w tej naszej Polsce aż tak źle jak często myślimy z powodu różnych medialnych doniesień i że popierających związki jest dużo i są to osoby bardzo różne.

Jest to również okazja, żeby niektórym w bardziej bezpośredniej sytuacji opowiedzieć, czemu zależy nam na wprowadzeniu instytucji ślubu lub związków jednopłciowych. Jako akcja okołowalentynkowa ma ona na celu również pokazanie przypadkowemu przechodniowi, że nie tylko pary hetero powinny mieć prawo do okazywania sobie uczuć w nieskrępowany sposób. My jesteśmy wszędzie, tylko nie zawsze nas widać. I chcielibyśmy, żeby było nas widać bardziej, żebyśmy czuli się bezpiecznie, okazując sobie nawzajem uczucia – tak, jak bezpiecznie czuje się idąca ulicą para dziewczyny i chłopaka! Zapraszamy na Plac Zamkowy! Przyjdźcie i pokażcie, że lubicie miłość i równość!

Zapraszamy 11.02.2017 roku na Plac Zamkowy w Warszawie, w godzinach 12.00-14.00! Portal Queer.pl jest partnerem akcji.

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

*litygacja strategiczna: pod koniec 2015 roku powstała Koalicja na Rzecz Związków Partnerskich i Równości Małżeńskiej (koordynowana m.in. przez Kampanię Przeciw Homofobii, Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego i Helsińską Fundację Praw Człowieka), którą tworzy pięć par. Zainicjowały one pięć postępowań sądowych, wszystkie toczą się obecnie przed polskimi sądami. Przy wykorzystaniu prawa obowiązującego w Polsce chcą doprowadzić do sformalizowania swoich związków. W sytuacji wydania przez polskie sądy negatywnych wyroków, do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wniesionych zostanie pięć skarg. Jeśli Trybunał przyzna im rację, jego orzeczenie zobowiąże Polskę do uchwalenia prawa umożliwiającego formalizowanie związków par osób tej samej płci. 

Redakcja Queer.pl Autor: Redakcja Queer.pl Pierwszy polski portal ludzi LGBT Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT, założony w 1996 roku.

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (3)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Adrian   dodane przez Facebooka 11.02.2017 15:27
Jesteście po prostu wspaniałymi, wrażliwymi, uczuciowymi, otwartymi, tolerancyjnymi, życzliwymi, serdecznymi, pozytywnie nastawionymi, empatycznymi i kochanymi ludźmi Grzegorzu i Krzysztofie! Trzymajcie się ciepło, życzę wszystkiego dobrego i walczcie dzielnie o swoje prawa, bo z całego serca i ogromnie chcemy aby osoby LGBTQIA czuły się tak samo respektowane, szanowane, rozumiane, akceptowane, tolerowane i doceniane jak osoby heteroseksualne bowiem chcemy żyć w normalnym, liberalnym i tolerancyjnym i pozytywnym kraju a nie w ciemnogrodzie!!! :) (Y)
ThaneMartell (19) Katowice 09.02.2017 0:38
whateverboi:
ech rządzący zasłaniają sie yebaną konstytucją, która nic o małżeństwach jednopłciowych nie głosi ani nikomu nic nie zakazuje. Gdyby naprawdę byli dla ludzi to by ten yebany papierek zmienili, to nie jest zesłany od bóstw telegram jak ma wyglądać świat. Konstytucja to zwykły papier, mozna to zmienic by uczynic zycie lepszym. Ale nie, lepiej jest mieć ją w doopie, ale jak ktos sie przyczepi to się nią zasłaniać. Polacy Polakom zgotowali ten los.

Jest nawet lepiej - konstytucji wcale nie trzeba zmieniać, to tylko kwestia interpretacji przepisu. Trybunał nigdy nie odniósł się do tego w swoich orzecznictwach, ograniczał tylko małżeństwa z chorymi umysłowo. To przepis gwarantujący, nie zakazujący. Na tej samej zasadzie działają świadczenia socjalne - w konstytucji może je otrzymać obywatel, ale uznaje się to za podstawową gwarancję i ustawowo dopuszczono także nie-obywateli.
Zasłanianie się konstytucją to jedynie mydlenie oczu ludziom.
whateverboi (17) Zielona Góra 08.02.2017 9:40
ech rządzący zasłaniają sie yebaną konstytucją, która nic o małżeństwach jednopłciowych nie głosi ani nikomu nic nie zakazuje. Gdyby naprawdę byli dla ludzi to by ten yebany papierek zmienili, to nie jest zesłany od bóstw telegram jak ma wyglądać świat. Konstytucja to zwykły papier, mozna to zmienic by uczynic zycie lepszym. Ale nie, lepiej jest mieć ją w doopie, ale jak ktos sie przyczepi to się nią zasłaniać. Polacy Polakom zgotowali ten los.
Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Ślub to nie tylko papierek, ale i deklaracja Grzegorz i Krzysztof, fot. Rita
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku