logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
09.12.2016    STARTSKLEPKONTAKT

...
125
7
18

Helleńska miłość zawieruszona

Felieton Witolda Jabłońskiego

Dodano: 16.10.2014, Aktualizacja: 16.10.2014

„Zawieruszona”, bo przez całe wieki spychana na margines, wstydliwie pomijana lub fałszywie interpretowana. Archeolodzy wciąż znajdują wazy i malowidła przedstawiające mężczyzn i chłopców w czułych uściskach i prawdę mówiąc, nie wiadomo, co z nimi zrobić, najlepiej ukryć gdzieś w zakamarkach muzeum, by nie gorszyła się nimi młodzież.

- Witold Jabłoński - Zachodnioeuropejscy uczeni mają do dzisiaj kłopot z grecką pederastią i budują na jej temat piętrowe, nieraz kompletnie chybione koncepcje, czego doskonałym przykładem są fundamentalne dla omawianego tematu, lecz mocno już dziś zwietrzałe prace Dovera („Homoseksualizm grecki” 1978) i Foucaulta („Historia seksualności” 1976), do których jeszcze wrócimy. Z naszego podwórka warto przytoczyć charakterystyczną uwagę Władysława Witwickiego, zamieszczoną w objaśnieniach do tłumaczonej przez niego „Uczty” Platona: „Ale podczas gdy i dziś takie [czułe – WJ] przyjaźnie trafiają się tu i ówdzie pomiędzy ludźmi młodymi i nikogo mądrego nie rażą – odrazę budzi dziś pederastia, jako ordynarne zboczenie [sic!] popędu płciowego, praktykowane przez zwyrodniałych gburów na płatnych indywiduach spod ciemnej gwiazdy. Budziła odrazę i w starożytności [?!]... Wstawmy tylko... – sugeruje dalej tłumacz – pojęcie zamiast pojęcia , ze względu na nasze współczesne stosunki i poczucia z początku XX wieku [1909 r.] po Chrystusie [sic! - WJ], a znajdziemy w tej mowie credo i współczesnych rzadkich, cywilizowanych ludzi w odniesieniu do tych kwestii”. Nie wiadomo, co tu bardziej podziwiać: cyniczną elokwencję erudyty czy też ogrom zakłamania. Dwa tysiące lat z górą permanentnej indoktrynacji judeochrześcijańskiej, opartej na urojonym poczuciu winy (grzech) i serwującej urojone lekarstwo (pokuta), zrobiło jednak swoje i spowodowało, że taki chociażby Demostenes (tak, ten słynny mówca), oznajmiający dumnie: „Żony mamy do rodzenia dzieci, hetery dla przyjemności, a chłopców do miłości” wydaje się nam przedstawicielem nie tylko odmiennego kręgu kulturowego, ale wręcz mieszkańcem innej planety! W niniejszych uwagach celowo pomijam kwestie koszarowo-obozowych męsko-chłopięcych związków Spartan oraz słynnego Świętego Legionu Tebańskiego, wymagające osobnego omówienia. Koncentruję się na obyczajach wolnych obywateli Aten, gdyż to właśnie polis, zwane „Słońcem Hellady” w epoce swej największej świetności stanowiło dla pozostałych państw-miast wzorzec kulturowy i promieniowało na cały grecki archipelag (wyjątkiem była właśnie Sparta), a także niemal cały basen śródziemnomorski, wpływając też później i odpowiednio kształtując mentalność rzymskich najeźdźców, tworząc tym samym specyficzny model życia elity intelektualnej antycznego świata. By uniknąć kolejnych nieporozumień, ważne jest ukazanie tła kulturowego, na którym miłość mężczyzny do chłopca mogła nie tylko bujnie rozkwitnąć, ale także być zalecana przez ówczesnych moralistów, opiewana przez artystów i pochwalana przez filozofów. Konieczne jest wyjaśnienie paru podstawowych dla Ateńczyków pojęć, bez których nie sposób zrozumieć helleńskiej sztuki, literatury ani filozofii. W światopoglądzie „pogańskim” nie istniała w zasadzie opozycja między duchem a materią. Zwłaszcza dla Ateńczyków piękno fizyczne było nierozerwalnie związane z pięknem duchowym i na odwrót. Uważano, że to, co piękne, musi zarazem być dobre. Wiązała się z tym ściśle tzw. kalokagatia, czyli wychowanie oparte na równomiernym rozwijaniu zalet cielesnych i duchowych. Jednym słowem etyka wiązała się ściśle z estetyką. Trzeba jednak podkreślić, że w antycznej estetyce wzorem piękna nie była kobieta, lecz dobrze zbudowany efeb (rekrut dwuletniej szkoły wojskowej, efebii, w wieku 18 – 20 lat). Proporcjonalnie, harmonijnie ukształtowane ciało młodego mężczyzny uznawano za wcielenie doskonałości Kosmosu. Uważano, że przystojny młodzieniec jest pięk...   ( Pozostało znaków: 15051 )
Witold Jabłoński Autor: Witold Jabłoński Pisarz, dziennikarz, redaktor Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Dwa następne lata był sekretarzem Jerzego Andrzejewskiego. Pracował w Domu Teatru Łódzkiego Domu Kultury (1983/84), Teatrze Nowym, Wydawnictwie Łódzkim, a w 1988 roku ukazała się jego debiutancka powieść, „Gorące uczynki”. W latach 1991/1995 utrzymywał się wyłącznie z pisania: tworzył wówczas serie popularnych biografii, pastisze powieści egzotycznych (wspólnie z Maciejem Świerkockim) i pastisz dalszego ciągu Trędowatej. Był pracownikiem "Gazety Wyborczej - Łódzkiej" i redaktorem prowadzącym dodatek Tygodnik Kulturalny "Verte”. Publikuje również eseje filmowe w miesięczniku "Kino". Był dyrektorem Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Miasta Łodzi, a od marca 1999 r. dyrektorem Śródmiejskiego Forum Kultury. Autor m.in. cyklu „Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer”, horroru fantastycznego „Dzieci Nocy” oraz „Kochanka Czerwonej Gwiazdy”.

Ten artykuł został przeniesiony do archiwum

Dostęp do archiwalnych artykułów (starszych 4 tygodnie) możliwy jest dla abonentów serwisu »Przyjaciel Queer.pl. Dostęp do pojedyńczych artykułów z archiwum możliwy jest także za pomocą wiadomości SMS.

UZYSKAJ DOSTĘP DO ARCHIWALNYCH ARTYKUŁÓW
» Zostań abonentem Przyjaciel Queer.pl by czytać materiały bez kodów i bez ograniczeń lub...


WPISZ KOD

OK
System mikropłatności SMS-owych dostarczany jest przez:
Logo Mobiltek
UZYSKAJ DOSTĘP DO TEGO ARTYKUŁU

Wyślij SMS na numer 7268 o treści:
IS CZYTAJ 195138   (koszt: 2zł + VAT)
Otrzymasz kod, dzięki któremu uzyskasz dostęp do materiału przez 48 godzin.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
REKLAMA

© 1996-2016 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku