logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
09.12.2016    STARTSKLEPKONTAKT

...
29
3
1

Agnieszki dawno już nie ma

"Nastka, śmiej się!" Mariana Pankowskiego

Dodano: 13.12.2013, Aktualizacja: 14.12.2013

Marian Pankowski był poetą prozy. Nic więc dziwnego, że kunszt jego pisarstwa widoczny jest w małych formach prozatorskich. Pankowski pisał opowiadania całe życie i ujmował je w tomy "Kozak i inne opowieści", "Bukenocie" oraz "Złoto żałobne". W najnowszym tomie, który swoją premierę miał na początku grudnia, zebrane są ostatnie małe formy, rozsiane po pismach literackich, dotychczas nie ujęte w książkę, w których Autor mistrzowsko rozwija wszystkie tematy znane z jego powieści i dramatów. "Nastka, śmiej się!" jest ostatnią książką prozatorską „najmłodszego polskiego pisarza”. Nie brakuje w niej wciągających historii kobiet i mężczyzn, cielesnych młodych panien i chłopaków na opak, wyrażania zmysłowości człowieka natury i kultury, pobudzających momentów, także homoerotycznych, łamania tabu – np. różnopłciowych pikiet, seksualnych i językowych przekroczeń. „Nastka, śmiej się!” – niepowtarzalny, radykalny głos w literaturze i fenomenalne małe prozy autora słynnego „Rudolfa”.

Fragment opowiadania "Nie grają nam surmy bojowe..." z tomu "Nastka, śmiej się!" Bohater-narrator opowiadania, Polak od dekad mieszkający w Brukseli, trafia na rosyjski film w telewizji – ze scenami „baletu żelaznych mężczyzn” i defiladujących żółnierek. Wzruszony „żeńską naturą sceny” mężczyzna musi jednak odebrać telefon – dzwoni znajoma Polka, z która regularnie się spotyka, raz do roku, przy okazji imprez w ambasadzie. Podczas schadzki w domu Agnieszki, kobieta przy herbatce i torcie opowiada partnerowi do rozmowy o swoich „sprawach” nie-do-zapomnienia i nie-do-zagojenia. Występują w nich i kobiety, i mężczyźni. Często szło o pożądanie i miłość oraz związki niemożliwe. […] To nasze już któreś tam doroczne spotkanie od śmierci Dominika. Czwarte piętro w eleganckim bloku. Całuję policzki, uśmiecham się oczami do jej oczu, szarych, przezłoconych wesołością. Wręczam bukiecik niezapominajek. Ułożył mi go kwiaciarz na specjalne zamówienie, bo „oni tego nie prowadzą”. Tort wyśmienity, toteż do komplementu używam świadomie słowa zmysłowego: – Wiesz… pycha! Dmuchamy w szklankę, pijemy. Wróciły mi na myśl ruskie sołdatki. Zaraz Agnieszce o nich opowiem… łyknę najpierw gorącego earl greya. A tu alarm w głowie, bo słyszę: „Coś ty, oszalał! O jej Powstaniu z nią mów, nie o ruskich babach!” Poznaję, czyja to mowa, kto w zaświatach myśli me czyta, kto mnie ostrzega i dobrą radą wspiera. Agnieszka zauważyła ożywienie mej twarzy i czeka na słowo. Szukam… i MAM! – Płyną… oj, płyną te lata, pełne dat i uroczystości… Ciekaw jestem, czy… na przykład dziś… miałabyś ochotę… i siłę… wybrać spośród ówczesnych przeżyć bądź zdarzeń… jakiś moment… jak się to mówi „nie-do-zapomnienia”? […] – W plutonie byłam jedną z łączniczek… Byłam raczej mała, ale wysportowana… a tu trzeba się przemykać ruinami, a kiedy trzeba… na „starej pani” zjeżdżać po zrujnowanych schodach! Pamiętam, że „pan porucznik”, dając mi kartkę z rozkazem, rzucił: „Wal prosto! I wracaj nam na dwóch całych nogach!” Biegnę. Biegnę do placówki z rozkazem opuszczenia barykady… niosłam też ustne ostrzeżenie: „Nie wychodzić z kanałów na ulicę. Tam czeka czołg niemiecki i skosi chłopców, zanim zdążą podnieść ręce”. Biegnę… Warszawą podziemną, z piwnicy do piwnicy. Skaczę po gruzach jak tatrzańska kozica! Widok rozpaczliwy: szafy rozdziawione, szkło, wszędzie szkło… słoiki konfitur… rower damski, narty bez zimy i fotel klubowy, na krzyż rozpruty… Zwalniam, bo spuchłam… i naraz słowa słyszę, tkliwe, absurdalne pod ziemią. Ostrożnie wchodzę do następnej piwnicy, a tam, a tu węgiel już na zimę zwieziony, aż po okienko wychodzące na ulicę. A na tym czarnym zboczu, na czarnej ławicy chłopak siedzi. Na kolanach ma dziewczynę… twarzą w twarz… ona, jakby u tatusia. Tylko on mnie spostrzegł. Nagły wstyd nas ogarnął, jego i mnie. Zatrzymał się. Udaliśmy, że się nie widzimy… Ale chłopak jakby pożałował swego wahania – z impetem wróci do miłości! Dziewczyna jeden krzyk, ale to jak przejmujący… że strach i litość pospołu! Umilknie Agnieszka. Patrzy na mnie znad herbaty, w październiku 2004… blada jeszcze od tamtego biegu na przełaj dnem straceńczej stolicy i jakby pośmiertnie pogodna. Biegła z meldunkiem, a w drodze miło...   ( Pozostało znaków: 14127 )
Redakcja Queer.pl Autor: Redakcja Queer.pl Pierwszy polski portal ludzi LGBT Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT, założony w 1996 roku.

Ten artykuł został przeniesiony do archiwum

Dostęp do archiwalnych artykułów (starszych 4 tygodnie) możliwy jest dla abonentów serwisu »Przyjaciel Queer.pl. Dostęp do pojedyńczych artykułów z archiwum możliwy jest także za pomocą wiadomości SMS.

UZYSKAJ DOSTĘP DO ARCHIWALNYCH ARTYKUŁÓW
» Zostań abonentem Przyjaciel Queer.pl by czytać materiały bez kodów i bez ograniczeń lub...


WPISZ KOD

OK
System mikropłatności SMS-owych dostarczany jest przez:
Logo Mobiltek
UZYSKAJ DOSTĘP DO TEGO ARTYKUŁU

Wyślij SMS na numer 7268 o treści:
IS CZYTAJ 194349   (koszt: 2zł + VAT)
Otrzymasz kod, dzięki któremu uzyskasz dostęp do materiału przez 48 godzin.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
REKLAMA

© 1996-2016 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku