logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
09.12.2016    STARTSKLEPKONTAKT

...
119
1
37

Jedna znana lesbijka, której nie kochamy

O coming oucie Kasi Adamik

Dodano: 16.04.2012, Aktualizacja: 09.01.2013

„Go Magazine” co roku publikuje zestawienie stu lesbijek i biseksualistek, które kochają jego czytelniczki, i listę najbardziej czarujących par kobiet. Portal After Ellen wybiera setkę najgorętszych kobiet nieheteroseksualnych. W opozycji do niej powstała niezależna lista Top Hot Butches, która promuje mniej normatywne przedstawicielki społeczności LBT. Tego typu zestawień najfajniejszych, najciekawszych czy najbardziej wpływowych osób jest więcej. Pewnie co drugi szanujący się zachodni portal czy magazyn może się poszczycić swoim. Można się spierać co do sensowności takich rankingów, trudno jednak nie zauważyć, że, oprócz tego, że dostarczają rozrywki, mają jeszcze jeden cel – promocję widoczności osób nieheteronormatywnych.

„Go Magazine” co roku publikuje zestawienie stu lesbijek i biseksualistek, które kochają jego czytelniczki, i listę najbardziej czarujących par kobiet. Portal After Ellen wybiera setkę najgorętszych kobiet nieheteroseksualnych. W opozycji do niej powstała niezależna lista Top Hot Butches, która promuje mniej normatywne przedstawicielki społeczności LBT. Tego typu zestawień najfajniejszych, najciekawszych czy najbardziej wpływowych osób jest więcej. Pewnie co drugi szanujący się zachodni portal czy magazyn może się poszczycić swoim. Można się spierać co do sensowności takich rankingów, trudno jednak nie zauważyć, że, oprócz tego, że dostarczają rozrywki, mają jeszcze jeden cel – promocję widoczności osób nieheteronormatywnych.

Ilekroć przeglądam tego typu zestawienia, zastanawiam, kiedy mamy szansę doczekać się podobnej akcji w Polsce. Do niedawna uważałam, że niestety nieprędko. Teraz, że być może nigdy, a przynajmniej nie podczas mojego życia. Skąd ten pesymizm? Głównie z lektury komentarzy na „naszych” portalach na temat coming outu Kasi Adamik, reżyserki i storyboardzistki, a przy okazji, co nie jest bez znaczenia, córki sławnej mamy. Komentarzy niezbyt przychylnych, przykrych i momentami zaskakujących. Ale po kolei.

Jeżeli nie liczyć aktywistek, publicznie wyoutowało się dotychczas zaledwie kilka trochę szerzej znanych Polek. Pisarka Izabela Filipiak, dziennikarka i pisarka Anna Laszuk, reżyserka i polityczka Magda Mosiewicz i właśnie Kasia Adamik. Nie są to jedyne udzielające się w sferze publicznej kobiety, które nie mają problemu z mówieniem o swojej orientacji (dodać można chociażby poetkę Ewę Furgał czy fotografkę Martę Kochanek i kilkanaście innych, głównie artystek), jednak moim zdaniem jedyne, które mają szansę być znane przysłowiowemu szaremu Kowalskiemu. Przynajmniej co setnemu czy co tysięcznemu. Dużo więcej jest znanych kobiet, których orientacja ponoć jest tajemnicą poliszynela. Trudno jednak liczyć na to, że w najbliższych latach będziemy mieć wysyp coming outów artystek, pisarek czy dziennikarek znanych z pierwszych stron gazet czy popularnych programów telewizyjnych. Zresztą czy ktokolwiek na to liczy?

Wydawać by się mogło, że tak. W końcu, choć można się spierać, czy przedkładanie wsparcia osób publicznych (na przykład podkreślanie, że tę czy inną akcję popiera to czy inne prominentne nazwisko) nad działania „zwykłych” niehetero jest właściwe, to, gdy przychodzi do naszej widoczności, twarze znane komuś więcej niż tylko nam są nie do przecenienia. Do tego dochodzi niebagatelny aspekt edukacyjny. Wszak miło wiedzieć, że ktoś znany i lubiany żyje otwarcie i nic złego mu się z tego powodu nie przydarza, miło też móc kogoś takiego wszelkim zadziwionym naszą inną niż heteronormatywna tożsamością pokazać. Dobrze jest mieć pozytywne wzorce, bo dają nadzieję i pokazują, że bycie na przykład lesbijką czy osobą biseksualną nie jest ani czymś dziwnym, ani wstydliwym, ani jakoś szczególnie rzadko spotykanym.

Kasia Adamik wydaje się być idealną kandydatką na taki wzorzec. Bo jest zwyczajna. Taka, jak wiele kobiet, w tym wiele lesbijek. Nie widzi siebie, tak samo jak większość osób nieheteronormatywnych, jako aktywistki. Ma swoje sukcesy, pasję i pracę. Ma partnerkę, z którą jest od wielu lat. Ma też, co jest nie do przecenienia, sławną mamę, która ją w pełni akceptuje i wspiera. A na dodatek jej coming out nie był poprzedzony latami wątpliwości, obaw czy opowieści w stylu „nie spotkałam dotąd mężczyzny, z którym chciałabym się związać”. Po prostu ktoś w końcu zapytał, więc powiedziała, jak jest (a i tak, kto chciał i się interesował, wiedział dużo wcześniej, wystarczyło przejrzeć zdjęcia z różnych filmowych imprez). Nic, tylko się cieszyć, że to pytanie padło i że dzięki temu niewielkie grono wyoutowanych publicznie kobiet niehetero powiększyło się o jeszcze jedną osobę. Prawda? A gdzie tam!

Reakcje mainstreamu na coming out Adamik były do przewidzenia. Tabloidy, kolorowe magazyny i plotkarskie serwisy przez chwilę miały używanie. „Córka Agnieszki Holland jest lesbijką! Kasia Adamik pokazała partnerkę! Pierwsza wspólna sesja Kasi Adamik i Olgi Chajdas!” Również prowadzący programy śniadaniowe dołożyli swoje, wypytując panie nie tylko o ich wspólną pracę, ale też o związek. Do tego doszedł wysyp wulgarnych komentarzy pod wszystkimi tymi „doniesieniami”, z których najłagodniejsze dotyczyły „obnoszenia się” ze swoją orientacją. Z poważniejszych mediów na wysokości zadania stanął jedynie „Newsweek”, publikując obszerny materiał o idei i znaczeniu coming outów, zilustrowany historiami znanych Polaków i Polek. Pozostałe przemilczały temat. Trudno je o to winić, ale też trochę szkoda. Bo nie ma co oczekiwać, że autorzy i autorki wspomnianych komentarzy choć przez chwilę pomyślą, po co w ogóle są coming outy i dlaczego budzą takie, a nie inne reakcje, jeżeli nikt nawet nie pokusi się o przybliżenie im tematu. Szczególnie że jest on obcy również wielu osobom nieheteronormatywnym.

Ano właśnie. A my? Jakie były nasze reakcje? Może i nie nieoczekiwane, ale mimo wszystko trochę mnie zaskoczyły. Negatywnie, stąd też przeświadczenie z początku tego tekstu, że przez wiele jeszcze lat będę sobie mogła jedynie podczytywać zachodnie listy 100 lesbijek, kobiet biseksualnych i transpłciowych czy w ogóle osób niehetero, które kochamy. Bo my naszych „znanych i lubianych” nie kochamy. A już z pewnością nie kochamy Kasi Adamik. Oczywiście owo „my” jest retoryczne, bo sporo osób pewnie się z owego coming outu ucieszyło, a jeszcze więcej albo go nie zauważyło, albo stwierdziło, że jest im on obojętny. Nadal jednak znalazła się całkiem spora grupa, której był on nie w smak. Bo? Ha, powodów było kilka.

Pierwszy: bo z pewnością był to coming out dla kariery. W końcu przydarzył się tuż przed premierą wspólnego przedsięwzięcia Kasi Adamik i jej partnerki Olgi Chajdas, sztuki „Zrób sobie raj”. Kolejność odwrotna, czyli to, że media bardziej interesują się artyst(k)ami właśnie przed wszelkimi premierami (a do tego doszła jeszcze nominacja do Oskara dla „W ciemności” Agnieszki Holland, do którego Adamik też dołożyła swoją cegiełkę), jakoś piszącym takie komentarze nie przyszła do głowy. Nie, reżyserka z pewnością poleciała do „Vivy”, żeby powiedzieć, że jest lesbijką i w ten wypromować swoją sztukę. Wszak wiadomo, że polscy niehetero po prostu uwielbiają sypać kasą i wspierać swoich. Prawda? No chyba jednak nie. Ale tak czy siak datę coming outu najwyraźniej trzeba wybierać uważnie. Tak, aby nie pokryła się z żadną premierą, wyjściem filmu na DVD, tą czy inną nominacją. A najlepiej w ogóle się nie outować albo zrobić to po zakończeniu kariery. Przed psem i sąsiadką z piątego piętra.

Drugi: no bo ta Adamik to taka niewyjściowa jest. Nie olśniewa strojem, fryzurą, figurą i makijażem. Nie paraduje w kieckach znanych projektantów. Po prostu robi złą prasę lesbijkom, bo śmie być po prostu sobą. Pokazywać się w portkach, skórze i czapce z daszkiem. A kobiety niehetero nie życzą sobie takiej reprezentantki. One by chciały taką lesbijkę glamour, ucieleśnienie stereotypowo uznawanych za męskie pragnień. A że przy okazji Kasia Adamik jest inteligentna, błyskotliwa i ceniona w branży filmowej? A kogo to obchodzi, z taką prezencją powinna siedzieć w szafie i już.

Trzeci: bo nikogo nie obchodzi jej orientacja, wszak to, kim jest, nie sprawia, że to, co robi, jest lepsze. Lub gorsze. I to jest prawda, tyle że to nie powód, by o sobie nie mówić czy robić podchody w stylu „jest w moim życiu ważna osoba, która mnie wspiera we wszystkim, co robię”. Wszak również orientacja chociażby Agnieszki Holland nie ma znaczenia przy odbiorze jej filmów, a wszyscy wiedzą, że ma męża. I córkę.

Czwarty: bo Adamik mówi, że nieszczególnie interesuje się polityką, nie jest typem działaczki. Co jest oczywiście niedopuszczalne, bo natychmiast po zrobieniu coming outu, a najlepiej dwadzieścia lat przed nim, powinna się zaangażować w działania co najmniej trzech organizacji i publicznie podpisać ze dwa apele – o wprowadzenie związków partnerskich i o przyjęcie ustawy o przeciwdziałaniu mowie nienawiści. Wszak osoby publiczne są naszą własnością i, w przeciwieństwie do nas, nie mają prawa do posiadania własnych pasji czy dowolnego wyboru drogi życiowej.

Ironizuję, ale nie zmienia to faktu, że odnoszę się prawdziwych (i licznych!) komentarzy, które pojawiły się na portalach i forach dla osób LGBTQ. I to niejedynych, bo popularne w mainstreamie gadki o „obnoszeniu się” również zawitały w nasze skromne progi. Odpuszczę sobie spekulowanie, czy takie „miłe” przyjęcie nie zniechęci kolejnych osób publicznych do otwartego mówienia o sobie, bo nie sądzę, by miało dla nich jakiekolwiek znaczenie. Wszak, czy chcemy, czy nie, nasze reakcje to tylko margines. Zastanawia mnie za to, skąd się biorą. Dlaczego nie potrafimy, jako prawdopodobnie jedyni, po prostu się z coming outów osób publicznych cieszyć. Lub choćby wzruszyć ramionami i stwierdzić „no przecież od dawna było wiadomo”. Skąd tyle negatywnych emocji, podejrzeń, teorii spiskowych, wymagań, oczekiwań. Skąd to dziwne pomieszanie poczucia własności (to nasza reprezentantka, więc powinna być taka a taka i robić to i to) i jednoczesne odcinanie się (nas nie oszuka, i tak nie pójdziemy na jej głupią sztukę).

Oczywiście nie jesteśmy w takim a nie innym podejściu do „naszych” znanych i lubianych odosobnione i odosobnieni. Polacy i Polki generalnie wolą obsmarowywać i psioczyć na osoby z pierwszych stron gazet, szczególnie tych kolorowych, niż napisać, że ktoś jest fajny, mądry czy że zrobił coś ciekawego. I my się pięknie w ów nurt wpisujemy, bo czemużby właściwie nie – żyjemy w tym samym kraju, chłoniemy te same wzorce, powtarzamy te same zachowania. Pod wieloma względami jesteśmy tacy sami. Do tego często dochodzi jeszcze brak akceptacji samych siebie czy chęć wpasowania się za wszelką cenę w heteronormę, które sprawiają, że na wszelkie przejawy inności reagujemy czasem bardziej alergicznie niż wiele osób spoza społeczności LGBTQ.

Wnioski? Nie ma co liczyć na to, że już niedługo będziemy mogli, oczywiście z odpowiednią dozą wredoty i podejrzliwości, komentować ranking naszych znanych i lubianych. Czyli że już za chwileczkę, już za momencik doczekamy się „naszych” Ellen DeGeneres, Rachel Maddow czy Melissy Etheridge. Bo nie chcemy ich mieć. A jak nawet kilka takich dostaniemy, to zjemy je prędzej niż Terlikowski. Oczywiście koloryzuję i uogólniam. Ale czy aż tak bardzo?
Ewa Tomaszewicz Autor: Ewa Tomaszewicz rocznik '77, założycielka Współtwórczyni kabaretu Barbie Girls. Dziennikarka. Niezrzeszona, wspiera tych, których lubi. Muzyka: (polityczny) folk (kobiecy), prasa: tylko w internecie, książki: oprócz Winterson czeka na Rawińską, marzenie: Michigan Womyn's Music Festival, wyznanie: SEO.



PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (37)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
karolkamil (46) OLSZTYN/SUWAŁKI 05.12.2012 19:34
gayowaty:
fajna Kaska
:) tak w skrócie- no super komentarz
izabela_joanna (?) 05.06.2012 21:56
GENIALNY tekst, wreszcie ktoś to wszystko powiedział, wielkie wow!!!
Erika (?) 23.04.2012 2:18
Nie każdy sobie zdaje sprawę z własnej orientacji, kiedy ma te naście lat (do mnie to dotarło, gdy miałam ponad 20), nie każdy od razu jest gotowy na coming out.
vito212121 (?) 22.04.2012 23:30
Troche się różnie od Was. Tez od podstawowki podobali mi się faceci, nie wiedzialem co to jest, jedyne co o gejach wiedzialem to to ze waldorf to gej I podrywa chlopakow mlodych pod filarami na placu zbawiciela....patrzyłem na siebie I myslalem, nie jestem gehem bo jestem młody a nie stary I brzydki jak waldorf. Więc to ze podobalo mi się faceci uznałem za taka atrakcje zyciowa, taki mój super sekret......no I byłem przekonany ze gdy będę w pelni dorosły to zaczną mi się podobać dziewczyny.
Nigdy nie mialem problemu z prześladowaniem, ani w podstawowce ani w liceum. Ani na studiach. W pracy każdy wie, I homo w pracy stawiam jako lepsze od hetero, nie proszę I nie przekonuje do homo, ja tam gadam, ze top oni sa gorsi hegege I generalnie jestem bardzo otwartym pewnym siebie gejem.
Wyczuwam wielu gejow złamanych i oni mnie wkurzaja. Jeśli ja moge zyc normalnie to czemu oni klamia? Prosta sprawa, basen, ilu tam widuje zaklamanych, co mu szkodzi patrzec otwarcie, usmiechnac się, nieeee luka skrycie a jak I ja patrzę to udaje niezainteresowanego...albo w saunie gadki o dziewczynach a lukaja na chlopakow...najwyzsxa pigarde budzi u mnir zaklamanie. Czasami, top jrst usprawiedliwione, np,w pracy, szkole, rodzinie.....ale najczęściej to po prostu wstydzenie się siebie.....
gayowaty (53) 21.04.2012 18:44
fajna Kaska
gandi (42) Edinburgh 20.04.2012 21:18
Fajny tekst, a w tym wywiadzie Kasia Adamik przesympatyczna.
ktosajaj (35) Wrocław 20.04.2012 20:23
Spam/"spam"(? ) dopóki mnie tak czy inaczej nie ujarzmicie: http://policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,1157862(...)emu.html
sierota (25) Warszawa 20.04.2012 13:49
macjej23:
A ja bym się ucieszył gdyby Kaczyński powiedział, że jest gejem. Trochę wyrozumiałości. Ktoś może dorastać w naprawdę niesprzyjającym środowisku.
Co do odkrywania orientacji to dziwią mnie te głosy starszyzny. Skąd braliście wiedzę na temat gejostwa?
Podobali mi się chłopacy już od podstawówki ale zdanie sobie sprawy z własnej orientacji gdy nie ma się pojęcia co to jest to już całkowicie inna sprawa.


Właśnie. Każdy wtajemniczony wie, że jest gejem, więc po cotyle hipokryzji? Pozdrawiam
yga (43) Warszawa 20.04.2012 12:56
vito212121:
Iga, gdyby kaczynski powiedzial teraz, ze jest gejem to tez cieszylabys sie? Bo mial jakieś powodu dyby czekać z tym tak długo...? W ten sposob usprawiedliwiasz kazdego zaklamanego homo, ktory uchodzi latami, dekadami za heteryka z konformizmu! A ja gardze zaklamanymi homo, stad pogarda dla holandowny.
Tak czy owak rozumiemy swoje rozbiezne stanowiska I zostajemy przy nich-)
Milego dnia-)

tak, cieszyłabym się, podobnie jak cieszyłabym się z każdej osoby L-G-B-T która się ujawnia, bo wiem że to trudne ale oczyszczające.
lepiej powiedz o sobie - ile lat miałeś jak się świat o tobie dowiedział.
no chyba że urodziłeś się ze słowami "jestem gejem" - :P:P:P
chcę tutaj powiedzieć, że ja do tej pory MIEWAM kłopoty z coming outem - co dla niektórych może być zaskakujące. czasami sie krępuję, miewam wypieki, opory wewnętrzne. tak tak!
macjej23 (?) 19.04.2012 22:29
A ja bym się ucieszył gdyby Kaczyński powiedział, że jest gejem. Trochę wyrozumiałości. Ktoś może dorastać w naprawdę niesprzyjającym środowisku.
Co do odkrywania orientacji to dziwią mnie te głosy starszyzny. Skąd braliście wiedzę na temat gejostwa?
Podobali mi się chłopacy już od podstawówki ale zdanie sobie sprawy z własnej orientacji gdy nie ma się pojęcia co to jest to już całkowicie inna sprawa.
Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Jedna znana lesbijka, której nie kochamy Jedna znana lesbijka, której nie kochamy
REKLAMA

© 1996-2016 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku